Miałam tylko podpisać „formalność”, a wyszło na jaw, że chcieli mnie wymazać z mieszkania, które urządzałam za nasze pieniądze
Siedziałam u notariusza i patrzyłam, jak ręka mi drży nad dokumentem, który podobno miał być tylko zwykłą formalnością 😶. W ostatniej chwili coś mnie tknęło i zamiast podpisać, poszłam do prawnika — wtedy zobaczyłam czarno na białym, że mąż i teściowa chcieli mnie odciąć od wszystkiego 💔. Najgorsze było to, że w to mieszkanie włożyłam własne nerwy, czas i wspólne oszczędności, a i tak próbowano zrobić ze mnie lokatora we własnym domu 🏠. Do dziś się zastanawiam, czy bardziej boli mnie sama próba oszustwa, czy to, że mój mąż twierdził, że zrobił to tylko „dla świętego spokoju” 😔.