Usłyszałam, że „papier nic nie zmienia”, i wtedy coś we mnie pękło
Siedziałam z mężem przy stole i pierwszy raz serio pomyślałam, że może całe nasze wspólne życie stoi na czymś, czego tylko ja potrzebuję. Kłótnia o ślub i mieszkanie szybko wyszła poza sam papier, bo nagle zaczęły wychodzić stare lęki, przemilczenia i cudze wpływy. Do dziś nie wiem, czy przesadziłam, czy po prostu za późno zrozumiałam, że dla nas „bezpieczeństwo” znaczyło coś zupełnie innego.