Zatracona radość: Zapomniane szczęście Kingi
Stałam wtedy przy oknie w mojej malutkiej kuchni i liczyłam pieniądze tak, jakby od tego zależało czyjeś życie. Wiedziałam, że za tydzień wypłata, a już dziś Kuba patrzył na mnie z nadzieją, której bałam się bardziej niż pustej lodówki. Najgorsze było to, że wszyscy dookoła mieli zdanie o tym, jak powinnam żyć — tylko nikt nie chciał wziąć na siebie mojej bezsenności.