„Świnia w salonie” – nie ja. Niedzielna kolacja, po której przestałam się bać
Jestem Joanna i ta niedzielna kolacja wciąż dźwięczy mi w uszach, bo wtedy Michał upokorzył mnie przy całej rodzinie. W jednej chwili pękło we mnie coś, co latami trzymałam na siłę: milczenie, uśmiech, udawanie, że „tak trzeba”. To był początek burzy, po której już nie dało się wrócić do dawnego życia.