„Nie mów do mnie: córciu” — Anna, kolacja, która rozdarła mi życie
Siedziałam przy stole, kiedy Katalina podała mi rosół i powiedziała „córciu”, jakby moja mama nigdy nie istniała. W tej samej chwili zrozumiałam też, że szczęście, które obiecywał mi Bence, było tylko piękną iluzją, a ja zostałam z pustymi rękami i ciężarem cudzych oczekiwań. Tego wieczoru pękło wszystko: rodzina, miłość i mój spokój — a ja musiałam wybrać między lojalnością wobec ojca a własną wolnością.