Zdrada pod własnym dachem – historia przyjaźni, która zniszczyła moje małżeństwo
– Naprawdę nie masz się gdzie podziać? – zapytałam Alicję, patrząc na jej zapuchnięte oczy i drżące ręce. Stała w moim przedpokoju, z walizką, która wyglądała na cięższą niż ona sama. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ten moment zmieni całe moje życie. Wpuściłam ją do domu, do serca, do rodziny – i do wszystkiego, co miałam najcenniejszego.
Alicja była moją przyjaciółką od liceum. Przeżyłyśmy razem pierwsze miłości, rozczarowania, egzaminy i rodzinne dramaty. Była przy mnie, gdy zmarła moja mama, trzymała mnie za rękę w szpitalu i płakała razem ze mną. Zawsze powtarzała, że jestem dla niej jak siostra. Może właśnie dlatego nie miałam żadnych wątpliwości, gdy zadzwoniła późnym wieczorem, mówiąc, że jej świat się zawalił i nie ma dokąd pójść.
Mój mąż, Tomek, był trochę zaskoczony, ale nie protestował. „Przecież to twoja Alicja,” powiedział tylko, uśmiechając się lekko. Nasza córka Zosia od razu polubiła ciocię Alicję – razem piekły ciasta i śmiały się do łez. Przez pierwsze tygodnie wszystko wydawało się normalne. Alicja pomagała w domu, gotowała obiady, czasem nawet odbierała Zosię z przedszkola. Czułam wdzięczność i ulgę – że mogę jej pomóc tak, jak ona kiedyś pomogła mnie.
Z czasem zaczęłam jednak zauważać drobiazgi. Alicja coraz częściej rozmawiała z Tomkiem – najpierw o błahostkach, potem o sprawach poważniejszych. Śmiali się razem przy kawie, wymieniali spojrzenia, których nie potrafiłam rozszyfrować. „Przesadzasz,” mówiłam sobie w myślach. „To przecież twoja przyjaciółka. Znasz ją od lat.” Ale niepokój rósł we mnie z każdym dniem.
Pewnego wieczoru usłyszałam ich rozmowę w kuchni. Stałam za drzwiami i słuchałam:
– Tomek, jesteś taki inny niż mój były… Taki czuły i troskliwy – mówiła Alicja cicho.
– Alicja, nie przesadzaj… – odpowiedział Tomek, ale w jego głosie wyczułam coś dziwnego.
– Naprawdę. Gdybym miała takiego męża… – westchnęła.
Serce mi zamarło. Poczułam się jak intruz we własnym domu. Przez całą noc nie mogłam zasnąć. Rano próbowałam zachowywać się normalnie, ale coś we mnie pękło.
Zaczęłam obserwować Alicję. Zauważyłam, że coraz częściej wychodzi z Tomkiem na zakupy – „bo ja się na tym znam” albo „bo ty nie masz czasu”. Zosia opowiadała mi potem, jak ciocia Alicja kupiła jej nową lalkę i zabrała na lody razem z tatą. Czułam się odsunięta na bok we własnej rodzinie.
Pewnego dnia wróciłam wcześniej z pracy. W domu panowała cisza. Weszłam do salonu i zobaczyłam ich razem na kanapie – Alicja płakała, a Tomek obejmował ją ramieniem. Gdy mnie zobaczyli, odskoczyli od siebie jak poparzeni.
– Co tu się dzieje? – zapytałam lodowatym głosem.
– Nic… Alicja miała gorszy dzień – odpowiedział Tomek.
Alicja spuściła wzrok i wybiegła z pokoju.
Tego wieczoru długo rozmawiałam z Tomkiem. Próbował mnie przekonać, że przesadzam, że to tylko współczucie dla przyjaciółki w trudnej sytuacji. Ale ja już wiedziałam – coś się zmieniło. Między nimi była jakaś nić porozumienia, której nie potrafiłam przerwać.
Zaczęły się kłótnie. Tomek coraz częściej wychodził z domu pod pretekstem pracy lub spotkań ze znajomymi. Alicja zamykała się w swoim pokoju i unikała mojego wzroku. Czułam się samotna jak nigdy wcześniej.
Pewnej nocy nie wytrzymałam i weszłam do pokoju Alicji.
– Powiedz mi prawdę – powiedziałam drżącym głosem. – Czy coś was łączy?
Alicja spojrzała na mnie ze łzami w oczach.
– Przepraszam… Nie chciałam… To wszystko tak wyszło… Tomek był dla mnie wsparciem… Nie wiem, kiedy to się stało…
Wybiegłam z domu i długo chodziłam po pustych ulicach Warszawy. Czułam się zdradzona przez dwie najbliższe osoby na świecie. Przez kolejne dni żyliśmy jak obcy ludzie pod jednym dachem. W końcu Tomek spakował walizki i wyprowadził się – do niej.
Zostałam sama z Zosią i tysiącem pytań bez odpowiedzi. Jak mogłam być tak ślepa? Dlaczego zaufałam komuś bezgranicznie? Czy naprawdę można znać drugiego człowieka?
Dziś minął rok od tamtych wydarzeń. Nadal boli mnie każda myśl o tamtej zdradzie – nie tylko męża, ale przede wszystkim przyjaciółki. Najgorsze jest to uczucie pustki i zawodu wobec siebie samej.
Czasem patrzę w lustro i pytam: czy można jeszcze komukolwiek zaufać? Czy po takiej zdradzie da się jeszcze uwierzyć w prawdziwą przyjaźń? Może ktoś z was zna odpowiedź…