Teściowa postawiła mi ultimatum we własnym domu. Wtedy pękłam.
Jestem Ewelina i we wtorkowe popołudnie usłyszałam od teściowej warunki, jakbym była gościem, a nie żoną i matką. W jednej chwili musiałam wybrać: dalej się poświęcać dla „świętego spokoju” czy wreszcie zawalczyć o siebie. To był dzień, w którym granice przestały być teorią, a stały się moim jedynym ratunkiem.