Dlaczego moja córka ukrywa przede mną swojego chłopaka?
– Emina, czy mogłabyś mi powiedzieć, gdzie idziesz dziś wieczorem? – zapytałam, starając się, by mój głos brzmiał spokojnie, choć w środku czułam narastające napięcie. Moja córka spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, ale jej oczy były nieco nieobecne.
– Spotykam się z przyjaciółmi, mamo. Nie wrócę późno – odpowiedziała, unikając mojego wzroku. Znowu. Od kilku miesięcy czułam, że coś się zmieniło. Emina zawsze była otwarta, dzieliła się ze mną wszystkim – swoimi radościami, smutkami, nawet najdrobniejszymi sekretami. Teraz jednak zamknęła się w sobie, a ja czułam się jak intruz w jej własnym życiu.
Zaczęło się niewinnie. Najpierw przestała opowiadać o szkole, potem coraz rzadziej mówiła o swoich znajomych. Pewnego dnia podsłuchałam rozmowę przez telefon – śmiała się, mówiła cicho, a potem nagle ucichła, gdy weszłam do pokoju. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam imię „Kamil”. Zapytałam o niego, ale Emina tylko wzruszyła ramionami i zmieniła temat.
Nie mogłam przestać o tym myśleć. Czy to możliwe, że moja córka ma chłopaka i nie chce mi go przedstawić? Dlaczego? Przecież zawsze byłam dla niej wsparciem. Czy zrobiłam coś nie tak? Może byłam zbyt surowa? Może za bardzo ją kontrolowałam?
Wieczorami leżałam w łóżku i analizowałam każdą naszą rozmowę. Przypominałam sobie jej dzieciństwo – jak razem piekłyśmy ciasta, jak uczyłam ją jeździć na rowerze po naszym osiedlu w Krakowie. Byłyśmy nierozłączne. A teraz…
Pewnego dnia postanowiłam działać. Kiedy Emina wyszła z domu, sprawdziłam jej pokój. Znalazłam tam zdjęcie – ona i chłopak o ciemnych włosach, obejmujący ją ramieniem. Na odwrocie było napisane: „Emina & Kamil – zawsze razem”. Serce mi zadrżało. Poczułam ukłucie zazdrości i żalu.
Postanowiłam porozmawiać z nią szczerze. Wieczorem usiadłyśmy razem przy stole.
– Emina, wiem o Kamilu – zaczęłam niepewnie. – Chciałabym go poznać. To dla mnie ważne.
Córka spojrzała na mnie zaskoczona, a potem w jej oczach pojawił się cień gniewu.
– Podsłuchujesz mnie? Grzebiesz w moich rzeczach? – Jej głos drżał.
– Nie chciałam… Po prostu martwię się o ciebie. Chcę wiedzieć, z kim spędzasz czas.
– Mamo, jestem dorosła! – wykrzyknęła. – Nie muszę ci wszystkiego mówić!
Wybiegła z pokoju trzaskając drzwiami. Siedziałam długo w ciszy, czując jak łzy spływają mi po policzkach. Czy naprawdę byłam aż tak zaborcza? Czy to ja byłam problemem?
Następne dni były pełne napięcia. Emina unikała mnie, wychodziła wcześniej do szkoły, wracała późno. W domu panowała cisza, której nie potrafiłam znieść.
Zadzwoniła do mnie wtedy moja siostra, Marta.
– Musisz dać jej trochę przestrzeni – powiedziała spokojnie. – Pamiętasz siebie w jej wieku? Też nie chciałaś, żeby mama wiedziała o wszystkim.
Ale ja nie potrafiłam tak po prostu odpuścić. Czułam się zdradzona i opuszczona przez własne dziecko.
Postanowiłam zrobić coś jeszcze – zaprosiłam Eminę na wspólny obiad do naszej ulubionej restauracji na Kazimierzu. Liczyłam na to, że w neutralnym miejscu łatwiej będzie nam porozmawiać.
– Mamo, naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak bardzo chcesz go poznać – powiedziała cicho podczas obiadu.
– Bo cię kocham i chcę być częścią twojego życia – odpowiedziałam szczerze.
Emina spuściła wzrok.
– Boję się… Boję się twojej oceny. Kamil nie jest taki jak wszyscy. Ma trudną sytuację w domu, jego ojciec pije… Nie chcę, żebyś go od razu przekreśliła.
Poczułam ukłucie w sercu. Czy naprawdę byłam aż tak surowa? Czy moje wymagania wobec niej sprawiły, że bała się mojej opinii?
– Kochanie… Ja tylko chcę twojego szczęścia. Jeśli on cię uszczęśliwia…
Emina spojrzała na mnie z nadzieją w oczach.
– Naprawdę?
– Naprawdę – odpowiedziałam drżącym głosem.
Po tej rozmowie minęło kilka dni zanim Emina zdecydowała się przedstawić mi Kamila. Był nieśmiały, ale uprzejmy. Widziałam, jak bardzo mu na niej zależy.
Ale mimo wszystko coś we mnie pękło. Nasza relacja już nigdy nie była taka sama jak dawniej. Zrozumiałam jednak jedno: dzieci dorastają i muszą popełniać własne błędy. My, rodzice, możemy tylko być obok nich – gotowi pomóc, kiedy tego potrzebują.
Czasem zastanawiam się: czy mogłam zrobić coś inaczej? Czy każda matka musi przeżyć ten moment rozstania ze swoim dzieckiem? Może właśnie na tym polega dorosłość – na nauce odpuszczania i akceptacji wyborów tych, których kochamy najbardziej.