Moja córka poprosiła mnie, bym zaopiekowała się jej synkiem. To, co odkryłam, zmieniło wszystko…

– Mamo, musisz mi pomóc. – Głos Ani drżał, gdy stała w progu mojego mieszkania, trzymając za rękę małego Jasia. Była przemoczona do suchej nitki, a jej oczy błyszczały niepokojem. – Proszę, zaopiekuj się nim przez kilka dni. Nie pytaj dlaczego.

Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, przytuliła Jasia, szepnęła mu coś do ucha i wybiegła na klatkę schodową. Zostałam sama z wnukiem i tysiącem pytań. Sztorm szalał za oknem, a ja czułam, jakby burza przeniosła się do mojego serca.

– Babciu, gdzie mama? – zapytał Jaś cicho, patrząc na mnie wielkimi oczami.

– Mama musi coś załatwić, kochanie. Zostaniesz ze mną, dobrze? – odpowiedziałam, próbując ukryć niepokój.

Przez kolejne dni Ania nie odbierała telefonu. Jaś był spokojny, ale coraz częściej pytał o mamę. Mój mąż, Marek, wracał późno z pracy i unikał rozmów. Czułam, że coś jest nie tak. W nocy nie mogłam spać – rozmyślałam nad tym, co się wydarzyło.

Czwartego dnia znalazłam w kurtce Ani kopertę z napisem „Dla mamy”. Drżącymi rękami otworzyłam list.

„Mamo,
Nie wiem, czy kiedykolwiek mi wybaczysz. Musiałam wyjechać. Nie pytaj gdzie – to dla waszego dobra. Jeśli Marek będzie pytał, powiedz mu, że musiałam odpocząć. Proszę, zajmij się Jasiem. Kocham was.
Ania”

Serce mi zamarło. Dlaczego Ania nie chciała rozmawiać z Markiem? Przecież zawsze byli sobie bliscy…

Wieczorem Marek wrócił do domu i zastał mnie przy stole z listem w dłoni.

– Co się stało? – zapytał chłodno.

– Marek… Ania wyjechała. Zostawiła Jasia pod moją opieką. Nie wiem, co się dzieje…

Zauważyłam cień na jego twarzy. Przez chwilę milczał, po czym odwrócił wzrok.

– Może to i lepiej – mruknął pod nosem.

Zamarłam. Co miał na myśli? Zawsze był troskliwym ojcem…

Następnego dnia odebrałam telefon od sąsiadki Ani, pani Zofii.

– Pani Mario, czy wszystko w porządku z Anią? Widziałam ją w nocy – płakała i kłóciła się z jakimś mężczyzną przed blokiem…

Zrobiło mi się słabo. Kim był ten mężczyzna? Czy to przez niego Ania uciekła?

Wieczorem postanowiłam porozmawiać z Markiem.

– Marek, powiedz mi prawdę. Co się dzieje z naszą córką?

Spojrzał na mnie długo i ciężko westchnął.

– To nie jest takie proste…

– Marek! – krzyknęłam rozpaczliwie. – Co ukrywasz?

Wtedy usłyszałam coś, czego nigdy nie chciałam usłyszeć.

– Ania dowiedziała się… o mnie i Ewie.

Zatkało mnie. Ewa – moja przyjaciółka od lat. Zawsze była blisko naszej rodziny…

– Jak mogłeś?! – łzy napłynęły mi do oczu. – Zdradziłeś mnie? Naszą rodzinę?

Marek spuścił głowę.

– To był błąd… Ale to już koniec. Ania przypadkiem usłyszała naszą rozmowę. Nie chciałem jej skrzywdzić.

Poczułam się zdradzona przez wszystkich: przez męża, przez przyjaciółkę… Nawet przez własną córkę, która uciekła zamiast mi zaufać.

Kolejne dni były jak koszmar na jawie. Jaś coraz bardziej tęsknił za mamą. Ja próbowałam funkcjonować normalnie – gotowałam mu obiady, czytałam bajki na dobranoc, ale w środku byłam wrakiem człowieka.

Pewnego wieczoru zadzwoniła Ewa.

– Mario… musimy porozmawiać.

Nie chciałam jej słuchać, ale zgodziłam się spotkać. Spotkałyśmy się w parku.

– Przepraszam cię… To nigdy nie powinno się wydarzyć – powiedziała ze łzami w oczach.

– Dlaczego? Dlaczego akurat ty? – zapytałam cicho.

– Byłam samotna… Marek też. To był impuls… Ale wiem, że zraniłam wszystkich.

Wróciłam do domu jeszcze bardziej zagubiona. Czy powinnam wybaczyć? Czy powinnam powiedzieć Jasiowi prawdę o jego rodzinie?

Po tygodniu odezwała się Ania. Zadzwoniła późno w nocy.

– Mamo… Przepraszam, że uciekłam. Nie mogłam tego znieść. Tata mnie zawiódł… Ty też niczego nie zauważyłaś…

– Aniu… wróć do domu. Jaś tęskni za tobą. My wszyscy tęsknimy.

– Muszę jeszcze przemyśleć wszystko… Ale dziękuję ci za wszystko, mamo.

Odłożyłam słuchawkę i poczułam ulgę pomieszaną z bólem. Wiedziałam już, że nic nie będzie takie jak dawniej.

Dziś patrzę na śpiącego Jasia i zastanawiam się: czy lepiej chronić rodzinę milczeniem, czy powiedzieć prawdę i pozwolić wszystkim przeżyć ten ból? Czy można odbudować zaufanie po zdradzie? A może czasem lepiej żyć w nieświadomości?