Zapiski z rozstania: Dramat Magdy

— Paweł, powiedz mi prawdę! — krzyknęłam, czując jak łzy napływają mi do oczu. Stałam w progu naszej kuchni w Katowicach, a on, mój mąż od dziesięciu lat, nie potrafił spojrzeć mi w oczy. W powietrzu wisiała cisza, ciężka jak ołów. Słychać było tylko tykanie zegara i moje przyspieszone oddechy.

— Magda, proszę cię… — zaczął, ale przerwałam mu gwałtownie.

— Nie proś mnie! Chcę wiedzieć, czy to prawda. Czy spałeś z nią?

Widziałam, jak jego ramiona opadają, jakby nagle stracił całą siłę. Wtedy już wiedziałam. Zdradził mnie. Z moją najlepszą przyjaciółką, Justyną. Przez chwilę świat zawirował mi przed oczami, a ja musiałam się oprzeć o blat, żeby nie upaść.

— To był błąd… — wyszeptał Paweł. — To nic nie znaczyło.

— Nic nie znaczyło? — wybuchnęłam. — Zniszczyłeś wszystko! Nasze życie, nasze plany…

Wybiegłam z mieszkania, trzaskając drzwiami tak mocno, że aż sąsiadka z naprzeciwka wychyliła się na klatkę schodową. Nie obchodziło mnie to. Biegłam przez deszczowe ulice Katowic, nie wiedząc dokąd. Czułam się jak w koszmarze, z którego nie mogłam się obudzić.

Kiedy wróciłam do mieszkania kilka godzin później, Paweł już spał na kanapie w salonie. Przez całą noc nie zmrużyłam oka. Wpatrywałam się w sufit, próbując zrozumieć, gdzie popełniłam błąd. Czy byłam zbyt wymagająca? Czy za mało go kochałam?

Następnego dnia zadzwoniła mama.

— Magda, coś się stało? Słyszałam twój płacz przez telefon wczoraj wieczorem…

— Mamo, Paweł mnie zdradził — powiedziałam cicho.

Po drugiej stronie zapadła cisza.

— Wiedziałam, że ten chłopak nie jest dla ciebie — westchnęła ciężko. — Ale zawsze byłaś uparta.

Zacisnęłam zęby. Zamiast wsparcia dostałam kolejną porcję wyrzutów. Tak było zawsze. Mama nigdy nie akceptowała moich wyborów. Ojciec zmarł, gdy miałam siedemnaście lat i od tamtej pory czułam się odpowiedzialna za wszystko. Za mamę, za młodszego brata Tomka, za swoje własne szczęście.

Tomek zadzwonił wieczorem.

— Siostra, co się dzieje? Mama płacze cały dzień.

— Nic nowego — odpowiedziałam gorzko. — Po prostu życie.

— Chcesz pogadać? Mogę przyjechać.

— Nie trzeba. Muszę to przemyśleć sama.

Przez kolejne dni Paweł próbował mnie przepraszać. Pisał wiadomości, zostawiał kwiaty pod drzwiami, dzwonił do mojej pracy. W końcu przyszedł osobiście.

— Magda, błagam cię… Daj mi jeszcze jedną szansę. To była chwila słabości.

Patrzyłam na niego i widziałam obcego człowieka. Kogoś, kto odebrał mi poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do ludzi.

— Nie mogę — powiedziałam w końcu. — Nie po tym wszystkim.

Wtedy zobaczyłam łzy w jego oczach. Pierwszy raz od lat wyglądał na naprawdę zagubionego.

— Kocham cię — wyszeptał.

Odwróciłam się i zamknęłam drzwi.

Najgorsze były wieczory. Siedziałam sama w salonie, patrząc na zdjęcia z naszego ślubu. Na jednym z nich śmiejemy się razem pod kościołem św. Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach. Byliśmy tacy szczęśliwi…

Justyna próbowała się ze mną skontaktować.

— Magda, musimy porozmawiać — napisała na Messengerze.

Nie odpowiedziałam. Zablokowałam ją wszędzie. Czułam się zdradzona podwójnie – przez męża i przez przyjaciółkę, której zwierzałam się ze wszystkiego.

W pracy też nie było łatwo. Szefowa patrzyła na mnie podejrzliwie, bo coraz częściej brałam wolne albo wychodziłam wcześniej. Koleżanki szeptały za moimi plecami.

— Słyszałaś? Magda podobno rozstała się z mężem…

Czułam się jak trędowata. Nawet kawa smakowała inaczej – gorzko i metalicznie.

Pewnego dnia po pracy wróciłam do mieszkania i zobaczyłam kartkę pod drzwiami:

„Magda, musimy porozmawiać. Proszę cię. Paweł”

Zerwałam ją i wyrzuciłam do kosza bez czytania.

Wieczorem zadzwoniła mama:

— Może powinnaś mu wybaczyć? Każdy popełnia błędy…

— Mamo! On mnie zdradził! Z Justyną!

— Ale przecież byłaś szczęśliwa…

Poczułam, jak narasta we mnie gniew.

— Byłam szczęśliwa tylko dlatego, że nie wiedziałam prawdy!

Rozłączyłam się bez pożegnania.

Tomek przyszedł do mnie kilka dni później z pizzą i piwem.

— Siostra, musisz wyjść do ludzi. Zamykasz się w sobie.

— Nie mam siły — szepnęłam.

Usiadł obok mnie na kanapie i objął ramieniem.

— Pamiętasz, jak tata mówił: „Życie to nie bajka”? Może czas napisać własną historię?

Uśmiechnęłam się przez łzy.

Minęły tygodnie. Powoli zaczęłam wracać do życia. Zapisałam się na jogę, zaczęłam chodzić na spacery po Nikiszowcu i spotykać się z koleżankami z liceum. Każdy dzień był walką o siebie samą.

Pewnego dnia spotkałam Pawła przypadkiem w sklepie spożywczym na Ligocie. Wyglądał na zmarnowanego.

— Magda…

— Cześć — odpowiedziałam chłodno.

Przez chwilę patrzył na mnie bez słowa.

— Chciałem tylko powiedzieć… Przepraszam jeszcze raz.

Skinęłam głową i odeszłam bez słowa.

Wieczorem długo myślałam o tym spotkaniu. Czy naprawdę można wybaczyć zdradę? Czy można jeszcze zaufać drugiemu człowiekowi?

Mama zadzwoniła znowu:

— Magda, jestem z ciebie dumna. Wiem, że jest ci ciężko, ale widzę, że walczysz o siebie.

Po raz pierwszy od dawna poczułam ciepło w sercu.

Dziś wiem jedno: życie potrafi złamać człowieka w najmniej spodziewanym momencie. Ale to od nas zależy, czy pozwolimy mu nas zniszczyć do końca.

Czy warto wybaczać dla świętego spokoju? A może lepiej nauczyć się żyć dla siebie? Co wy byście zrobili na moim miejscu?