Mój brat wyszedł z mojego wesela przez prezent od teściowej – czy nasza rodzina się rozpadnie?
– Co ona właśnie powiedziała? – usłyszałam szept mojej bratowej, Magdy, kiedy teściowa, pani Halina, podniosła kieliszek i z szerokim uśmiechem ogłosiła: – A teraz, kochani, mam dla was niespodziankę! Klucze do nowego domu!
Wszystko zamarło. Goście zaczęli bić brawo, ktoś krzyknął „Brawo Halina!”, a ja poczułam, jak serce wali mi w piersi. Spojrzałam na mojego męża, Piotra – był równie zaskoczony jak ja. To miała być niespodzianka, ale nie spodziewałam się aż takiego prezentu.
Mój brat, Tomek, siedział przy stole obok mnie. Widziałam, jak jego twarz robi się czerwona. Magda ścisnęła go za rękę. Przez chwilę miałam nadzieję, że to tylko szok, ale potem usłyszałam jego głos:
– No to gratulacje – powiedział chłodno. – Widzę, że niektórzy mają więcej szczęścia w życiu.
Zrobiło mi się gorąco. Chciałam coś powiedzieć, ale nie wiedziałam co. Wszyscy patrzyli na nas. Mama próbowała ratować sytuację:
– Tomku, nie przesadzaj, to przecież wesele twojej siostry.
Ale on już wstał od stołu. Magda poszła za nim. Widziałam ich przez okno sali weselnej – stali na parkingu i kłócili się. Potem po prostu wsiedli do samochodu i odjechali.
Reszta wesela była jak przez mgłę. Goście pytali, co się stało, a ja udawałam, że wszystko jest w porządku. Piotr próbował mnie pocieszyć:
– Nie przejmuj się nimi. To nasz dzień.
Ale nie mogłam przestać myśleć o Tomku. Zawsze byliśmy blisko – dzieliło nas tylko dwa lata różnicy, razem przeżyliśmy dzieciństwo na warszawskim blokowisku, razem broniliśmy się przed ojcem, kiedy wracał pijany do domu. To Tomek pierwszy powiedział mi, że muszę być silna i nie pozwolić nikomu sobą pomiatać.
Po weselu próbowałam do niego dzwonić. Nie odbierał. Mama mówiła tylko:
– Daj mu czas. On zawsze był zazdrosny o twoje sukcesy.
Ale ja wiedziałam, że to coś więcej. Tomek i Magda od lat próbowali kupić mieszkanie – odkładali każdy grosz, brali nadgodziny, a bank ciągle im odmawiał kredytu. Wiedziałam też, że Magda nie przepada za moją teściową – uważała ją za wyniosłą i zbyt wtrącającą się w nasze życie.
Tydzień po weselu pojechałam do Tomka. Otworzył drzwi w dresie, z podkrążonymi oczami.
– Czego chcesz? – zapytał bez cienia uśmiechu.
– Porozmawiać. Proszę cię…
Wpuścił mnie do środka. Magda siedziała na kanapie i nawet na mnie nie spojrzała.
– Tomek, ja nie wiedziałam o tym domu. Przysięgam ci! To była niespodzianka dla nas obu.
– Ale dostałaś dom! Rozumiesz? My harujemy jak woły i nawet kawalerki nie możemy kupić! A ty dostajesz dom na tacy!
– To nie moja wina…
– Może nie twoja, ale boli mnie to! Całe życie słyszałem: „Tomek, musisz być odpowiedzialny, Tomek, musisz pomagać siostrze”… A teraz co? Znowu jestem tym gorszym?
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Chciałam go przytulić, ale odsunął się ode mnie.
– Może powinnam odmówić tego domu? – zapytałam cicho.
Magda prychnęła:
– Jasne. Oddasz dom teściowej? Przestań być hipokrytką.
Wyszłam stamtąd z poczuciem winy większym niż kiedykolwiek wcześniej. Przez kolejne tygodnie próbowałam naprawić relacje – zapraszałam ich na obiad, pisałam wiadomości na święta, nawet zaproponowałam pomoc finansową przy ich kredycie. Za każdym razem spotykałam się z chłodem albo milczeniem.
Mama próbowała mediować:
– Dzieciaki, życie jest za krótkie na takie kłótnie! Tomek, przecież to twoja siostra!
Ale on był nieugięty:
– Nie chcę jej widzieć.
Minęły trzy miesiące. Dom od teściowej stoi pusty – nie mam siły się do niego wprowadzić. Piotr coraz częściej mówi:
– Musisz wybrać: albo my i nowe życie, albo ciągłe oglądanie się za siebie.
A ja czuję się rozdarta na pół. Z jednej strony wdzięczność za prezent i szansa na lepszy start; z drugiej – tęsknota za bratem i poczucie niesprawiedliwości wobec niego.
Czasem budzę się w nocy i myślę: czy naprawdę jeden prezent może zniszczyć rodzinę? Czy powinnam była odmówić? Czy jest jeszcze szansa na pojednanie?
Może ktoś z was był w podobnej sytuacji? Co byście zrobili na moim miejscu? Czy rodzina jest ważniejsza niż wszystko inne?