Po dziesięciu latach ojciec mojego syna wraca do naszego życia. Czy powinnam mu wybaczyć?
– Mamo, kto to był? – Michał patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami, kiedy zamknęłam drzwi za niespodziewanym gościem. Jego głos drżał, a ja poczułam, jak serce podchodzi mi do gardła. Przez chwilę nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Wciąż słyszałam w uszach słowa Tomka: „Chcę poznać mojego syna. Proszę, daj mi szansę.”
Dziesięć lat temu byłam inną osobą. Miałam dwadzieścia cztery lata, świeżo po studiach, pełną głowę marzeń i planów. Tomek był moją pierwszą wielką miłością – przystojny, błyskotliwy, z poczuciem humoru, które rozbrajało nawet moją surową mamę. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, świat stanął mi na głowie. Bałam się, ale Tomek zapewniał mnie, że damy radę. Był przy mnie w szpitalu, podpisał akt urodzenia Michała. A potem… zniknął.
Pamiętam tamten dzień jak dziś. Siedzieliśmy razem w naszym wynajmowanym mieszkaniu na Pradze. Michał spał w łóżeczku, a ja cicho płakałam ze zmęczenia i strachu. Tomek powiedział wtedy: „Nie wiem, czy jestem gotowy. To wszystko mnie przerasta.” Następnego dnia spakował torbę i wyszedł. Przez pierwsze tygodnie próbowałam się z nim kontaktować – dzwoniłam, pisałam maile, błagałam o rozmowę. Bez odpowiedzi.
Minęły miesiące. Potem lata. Nauczyłam się żyć bez niego. Michał rósł – pierwszy ząb, pierwszy krok, pierwszy dzień w przedszkolu. Byliśmy tylko we dwoje. Moja mama pomagała mi jak mogła, ale nigdy nie ukrywała rozczarowania Tomkiem. „Nie zasłużył na was” – powtarzała.
Przez te wszystkie lata tłumaczyłam Michałowi, że tata musiał wyjechać za granicę do pracy. Nie chciałam go ranić prawdą o porzuceniu. Może to był błąd? Może powinnam była być szczera od początku?
A teraz Tomek wrócił. Stanął dziś w moich drzwiach z bukietem tulipanów i niepewnym uśmiechem.
– Cześć, Aniu – powiedział cicho. – Wiem, że nie mam prawa prosić o nic… Ale chciałbym poznać Michała.
Patrzyłam na niego przez długą chwilę. Zmienił się – miał więcej siwych włosów, zmarszczki wokół oczu. Ale wciąż był tym samym Tomkiem, którego kiedyś kochałam do szaleństwa.
– Dlaczego teraz? – zapytałam drżącym głosem.
– Bo przez te wszystkie lata nie było dnia, żebym o was nie myślał – odpowiedział. – Bałem się wrócić. Wstydziłem się tego, co zrobiłem. Ale dorosłem. Chcę naprawić swoje błędy.
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Przez głowę przelatywały mi obrazy: Michał płaczący w nocy z tęsknoty za ojcem; ja próbująca być matką i ojcem jednocześnie; moja mama mówiąca: „Nie licz na niego”.
Wieczorem usiadłam przy łóżku Michała.
– Synku… ten pan to był twój tata.
Michał spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
– Ale… przecież mówiłaś, że tata jest daleko…
– Tak mówiłam, bo chciałam cię chronić przed prawdą. Tata… nie był gotowy być z nami wtedy, kiedy się urodziłeś. Ale teraz wrócił i chce cię poznać.
Michał milczał przez dłuższą chwilę.
– Czy ja muszę go poznać?
Zatkało mnie. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.
Następnego dnia zadzwoniła moja mama.
– Aniu, słyszałam… Tomek wrócił? – jej głos był pełen niepokoju.
– Tak… Chce poznać Michała.
– Nie pozwól mu! On was zostawił! Jak możesz mu ufać?
– Mamo… on jest ojcem Michała.
– Ojcem? Ojciec to ten, kto jest przy dziecku! Ty byłaś matką i ojcem!
Rozłączyłam się ze łzami w oczach. Wiedziałam, że mama ma rację… ale czy naprawdę mogę odmówić Michałowi szansy na poznanie ojca?
Przez kolejne dni Tomek pisał do mnie wiadomości:
„Aniu, wiem, że zawiodłem.”
„Chciałbym choć raz zobaczyć Michała.”
„Nie chcę niczego burzyć… tylko spróbować.”
W końcu zgodziłam się na spotkanie w parku. Michał był spięty i milczący. Tomek próbował żartować:
– Lubisz piłkę nożną? Ja kiedyś grałem w juniorach Legii!
Michał wzruszył ramionami.
– Ja wolę szachy.
Tomek uśmiechnął się smutno:
– To może nauczysz mnie grać?
Patrzyłam na nich z boku i czułam narastający żal i gniew. Jak on śmie próbować wejść do naszego życia tak po prostu? Gdzie był przez te wszystkie lata? Kiedy Michał miał zapalenie płuc i ja nie spałam trzy noce pod rząd? Kiedy płakał po nocach pytając o tatę?
Po spotkaniu Michał był zamyślony.
– Mamo… czy tata zostanie już na zawsze?
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.
– Nie wiem, kochanie…
Wieczorem zadzwonił Tomek.
– Aniu… wiem, że to trudne. Ale proszę cię… daj mi szansę być ojcem dla Michała.
Siedziałam długo w kuchni z kubkiem zimnej herbaty w ręku. Przypomniałam sobie wszystkie samotne święta, wszystkie rozmowy z Michałem o tym „gdzie jest tata”. Przypomniałam sobie też swoje marzenia o pełnej rodzinie.
Czy mam prawo odebrać Michałowi szansę na poznanie ojca? Czy mogę zaufać Tomkowi po tym wszystkim?
Patrzę na śpiącego syna i czuję strach przed przyszłością. Czy powinnam pozwolić Tomkowi wrócić do naszego życia? A może lepiej chronić nas przed kolejnym rozczarowaniem?
Czasem zastanawiam się: czy można naprawdę wybaczyć tak wielką zdradę? Czy dziecko powinno mieć prawo znać swojego ojca za wszelką cenę? Co wy byście zrobili na moim miejscu?