Czy powinnam wybaczyć mężowi zdradę? Moja rodzina naciska, a ja nie wiem, co robić…

– „Nie możesz tak po prostu zniszczyć rodziny przez jeden błąd!” – głos mojej mamy rozbrzmiewał w kuchni, odbijając się echem od kafelków. Stałam przy zlewie, ściskając w dłoniach kubek z herbatą, który drżał razem ze mną. W powietrzu unosił się zapach świeżo upieczonego chleba, ale nawet on nie był w stanie ukoić mojego roztrzęsionego serca.

– „Mamo, to nie był tylko błąd. On mnie zdradził. Przez miesiące… Kłamał mi prosto w oczy.”

– „Każdemu może się zdarzyć potknięcie. Pomyśl o dzieciach, o tym, co ludzie powiedzą!”

Słowa mamy wbijały się we mnie jak szpilki. Czułam, jakby ktoś próbował wymazać mój ból, przykryć go warstwą rodzinnych oczekiwań i społecznych konwenansów. Ale ja nie byłam już tą samą osobą co kiedyś. Zdrada Pawła roztrzaskała moje poczucie bezpieczeństwa na drobne kawałki.

Pamiętam ten dzień, kiedy wszystko wyszło na jaw. Była sobota, dzieci bawiły się w pokoju obok, a ja przypadkiem zobaczyłam wiadomość na jego telefonie. „Tęsknię za tobą” – napisała do niego jakaś kobieta. Serce mi zamarło. Paweł próbował się tłumaczyć, krzyczał, że to nic nie znaczyło, że to tylko chwila słabości. Ale potem wyszło na jaw, że spotykali się od miesięcy.

Od tamtej pory żyłam jak w zawieszeniu. Każdy dzień był walką – ze sobą, z nim, z rodziną. Paweł błagał o wybaczenie. Przynosił kwiaty, gotował kolacje, płakał. Ale ja nie potrafiłam zapomnieć jego kłamstw.

Moja teściowa zadzwoniła do mnie już następnego dnia po wybuchu afery.

– „Kasiu, wiem, że Paweł zawinił, ale przecież jesteście małżeństwem. Ludzie popełniają błędy. Nie możesz tak po prostu przekreślić wszystkiego.”

– „A co z moimi uczuciami? Z moim zaufaniem?”

– „Zaufanie można odbudować. Najważniejsze to trzymać się razem.”

Czułam się osaczona. Z jednej strony matka – zawsze surowa, zawsze wymagająca, dla której opinia sąsiadów była ważniejsza niż moje łzy. Z drugiej strony teściowa – kobieta o stalowych nerwach, która całe życie podporządkowała rodzinie i oczekiwała tego samego ode mnie.

A pośrodku ja – rozdarta między własnym bólem a presją bliskich.

Wieczorami zamykałam się w łazience i płakałam po cichu, żeby dzieci nie słyszały. Czułam się winna – czy naprawdę jestem aż tak słaba? Czy powinnam wybaczyć dla dobra dzieci? A może dla siebie?

Paweł próbował wszystkiego. Zapisał nas na terapię małżeńską.

– „Kasiu, proszę cię… Wiem, że cię zraniłem. Ale kocham cię i chcę to naprawić.”

Patrzyłam na niego i widziałam człowieka, którego kiedyś kochałam całym sercem. Ale teraz między nami stała przepaść.

Na terapii psycholog pytała mnie:

– „Czego pani potrzebuje?”

Nie wiedziałam. Chciałam tylko przestać czuć ten ból.

W pracy udawałam, że wszystko jest w porządku. Koleżanki pytały:

– „Co u ciebie? Wyglądasz na zmęczoną.”

Uśmiechałam się sztucznie i mówiłam: „Wszystko dobrze.”

Ale w środku czułam się jak wrak.

Dzieci zaczęły zadawać pytania:

– „Mamo, dlaczego tata śpi na kanapie?”

Nie umiałam im odpowiedzieć. Nie chciałam ich ranić prawdą, ale nie potrafiłam też udawać.

Pewnego dnia moja mama przyszła do mnie z ciastem i usiadła przy stole.

– „Kasiu, ja wiem, że ci ciężko. Ale życie to nie bajka. Ja też nie miałam łatwo z twoim ojcem.”

Spojrzałam na nią z niedowierzaniem.

– „Ale tata nigdy cię nie zdradził.”

– „Nie zdradził… Ale ile razy musiałam zacisnąć zęby i wybaczyć inne rzeczy? Takie jest życie kobiety.”

Czy naprawdę muszę poświęcić siebie dla innych? Czy jestem egoistką, jeśli chcę być szczęśliwa?

Teściowa przyszła kilka dni później z prezentem dla dzieci i spojrzała na mnie surowo.

– „Kasia, nie rób głupstw. Paweł żałuje. Daj mu szansę.”

Czułam się jak aktorka w kiepskim spektaklu – wszyscy wokół wiedzieli lepiej ode mnie, co powinnam czuć i robić.

W końcu zebrałam się na odwagę i powiedziałam Pawłowi:

– „Nie wiem, czy potrafię ci wybaczyć. Nie wiem nawet, czy chcę próbować.”

Spojrzał na mnie z rozpaczą.

– „Kasiu… Proszę…”

Ale ja już nie byłam tą samą Kasią co kiedyś.

Dziś siedzę przy oknie i patrzę na bawiące się dzieci. Wciąż nie wiem, co zrobić. Czy powinnam wybaczyć dla dobra rodziny? Czy mam prawo walczyć o własne szczęście?

Czasem myślę: ile jeszcze razy kobieta musi poświęcać siebie dla innych? Czy naprawdę musimy zawsze wybierać między własnym sercem a oczekiwaniami bliskich?